środa, 25 maja 2016

Zawartość mojej psiej nerki

Praktycznie na każdy spacer zabieram ze sobą saszetkę. To co w niej mam, zależy od tego, co będziemy robić na danym spacerze. Jeśli mam w planach trening podczas którego będą mi potrzebne zabawki - zabieram ich więcej niż zwykle. Dziś zapraszam Was na to co jest w mojej nerce :)


Na wstępie powiem, że mam 3 saszetki. Małą z Trixie na smaczki, malutką nerkę z popularnego butiku i tą na zdjęciu powyżej. Kupiłam ją w Auchan za... 20zł! Uważam, że jak na tą cenę jest rewelacyjna i bardzo pojemna. Ma trzy komory i piękny wzór.



Na spacer nie ruszam się bez:
smakołyków
Od ostatnich kilku miesięcy ograniczam się w dawaniu Mambie smaków. Jak już wspominałam, odchudzam ją i jako nagrody żywieniowe używam najczęściej karmy.

zabawek
Zazwyczaj jest to szarpak i jakaś piłka. Nigdy nie zabieram na spacer mniej niż dwóch zabawek.

telefonu
Z racji, że bardzo nie lubię nosić zegarków, muszę mieć jakiś pod ręką. Poza tym, w razie jakiegoś wypadku muszę mieć przy sobie telefon aby móc zadzwonić.

worków na kupy
Bo po psie wypada sprzątać. 

chusteczki higieniczne
Przydają się w bardzo różnych sytuacjach.


To takie moje spacerowe mast hewy. Jak wyruszamy na dalszą wyprawę to oprócz nerki, zabieram ze sobą również plecak. W nim trzymam: wodę, więcej zabawek, kaganiec, ręcznik i dyski jeśli mam w planach trening frisbee. Dajcie znać co Wy trzymacie w swoich nerkach! :D 

wtorek, 17 maja 2016

Problemy ze skórą

Przedwczoraj, miziając Mambę wyczułam pod palcami dziwną krostę. Myślałam, że to kleszcz więc z całym sprzętem do wyciągania tego robactwa odsłoniłam sierść i zobaczyłam sączącą się ranę. Od razu przejrzałam suczę całą i okazało się, że krosty ma na całej skórze. Nie wiedziałam co to jest, więc wpakowałyśmy się do samochodu i pojechałyśmy do weterynarza. 


Tam usłyszałam, że Mambusia złapała ropne zapalenie skóry. Najprawdopodobniej nabawiła się tego, kąpiąc się w Odrze i Oławie. Wet powiedział nam, że akurat teraz w wodzie jest jakaś bakteria przez którą psy łapią choroby skóry. Rzecz jasna trafiło na nas. 


Suk dostał antybiotyk i trzeba było ją wykąpać w szamponie dermatologicznym. U weta mamy pokazać się jeszcze w sobotę i zobaczymy co nam powie. Trzymajcie kciuki za Mambina! :)

czwartek, 12 maja 2016

"On chce się tylko przywitać!"

* Na wstępie, zaznaczam abyście podeszli do tego posta z dystansem i przymrużeniem oka :)
Szczerze mówiąc mam alergię na upierdliwych psiarzy. Nie rozumiem jednej rzeczy - czy tak trudno jest zapytać się czy dany pies ma ochotę na kontakt z drugim? Czy może biegać bez smyczy? Zapraszam Was na kilka najbardziej irytujących zachowań psiarzy.


Moja cierpliwość kończy się gdy ktoś celowo spuszcza swojego psa ze smyczy by do nas podbiegł. Uważam, że jest to szczyt głupoty. Mamba należy do piesków nastawionych do świata bardzo serdecznie, więc nie chodzi tu o agresję z jej strony. Najwidoczniej tacy "psiarze" nie rozumieją (bądź nie chcą rozumieć), że ten drugi pies może być chory, przed szczepieniami, w trakcie szkolenia lub najzwyczajniej nie mieć ochoty na wejście w interakcję. Nie interesuje ich to czy drugi pies chce kontaktu, czy nie - przecież Reksio musi się zakolegować.


"Poparz Pani jak fajnie się dogadują... Pani spuści tego psa!" No bo przecież, jak jest z drugim psem to nie ucieknie. Bo on się musi wybiegać. A jeśli pies jest pierwszy raz w danym otoczeniu, jest lękliwy lub dopiero uczy się przychodzenia na zawołanie? 


Uwielbiam wręcz "rady fachowców" od żywienia czy pracy z psami. Ostatnio usłyszałam rozmowę dwóch psiarzy. Pewna pani po 60 - dziesiątce zapytała drugiego rozmówcę czym karmi swojego pupila. Po otrzymaniu odpowiedzi nie omieszkała wtrącić swoich trzech groszy. "Najlepiej karmić psa tylko kurczakiem z kaszą/ryżem a jak nie wraca na zawołanie to uderzyć parę razy po tyłku". Czyli że nagle świat stanie się piękniejszy?


Moim zdaniem trzeba wypracować sobie technikę prowadzenia rozmowy z takimi psiarzami. Jeśli da się niektórych douczyć robię to, ale znacznie częściej dla świętego spokoju przytakuję z marzeniem, że nigdy więcej ich nie spotkam. A Was co najbardziej denerwuje w takich "specach"? :)

wtorek, 3 maja 2016

Seminarium frisbee z Martą Parcewicz

Zanim podjęłam decyzję o udziale w seminarium w głowie miałam milion myśli na minutę. "Czy się nie zbłaźnimy?", "Czy Mamba w ogóle zainteresuje się mną na seminarium? ".... W pewnym momencie, postanowiłam ściągnąć swoje myśli na ziemię, odrzucić wszystkie negatywne i migusiem wypełniłam formularz zgłoszeniowy.

fot. Sara Napora ♥

Po dotarciu na miejsce (to cud, że przyjechaliśmy na czas - nie ufajcie GPSom!) ledwo rozłożyłam się ze swoim całym majdanem a Marta wywołała nas na pierwsze wejście. To było takie przetarcie. Pokazałyśmy co potrafimy, powiedziałam nad czym chciałybyśmy popracować i po pięciu minutach ulokowałam psicę w klatce i zabrałam aparat po to, aby obfocić inne pieski. 

Ku mojemu zdziwieniu miałyśmy straszny problem z klatkowaniem. Mamba strasznie się w niej wydzierała i drapała ale show had to go on i trzeba było sobie jakoś poradzić.

fot. Anna Małaczek ♥

Zanim zaczęłyśmy pracę na drugim wejściu, Marta powiedziała nad czym ona popracowałaby na moim miejscu. Był to aport i dłuższe rzuty. Jak wiecie, z pierwszą z tych rzeczy męczymy się już długo, więc od razu przystałam na propozycję naszej Pani Trener. Okazało się, że Mambusia potrafi zrobić bardzo piękny aport, tylko trzeba pilnować Czarną Księżniczkę, żeby jej się po drodze nie pojawiła myśl "a pierniczę to - nie przyniosę". Dłuższe rzuty kuleją, właściwie to musimy wrócić do podstaw w tym aspekcie. Mamba zakodowała sobie w głowie "a wybiję się tu bo mię się tu podoba" :D

Poza tym, dostałyśmy ogromną pochwałę za technikę skoku suczi. Najlepsza z całej grupy! Overki robimy piękne.[...] Podbudowana tym co powiedziała Marta, zabrałam piesę na krótki spacer i wróciłam do focenia.

 fot. Magda Mazur ♥

Jak to w życiu bywa, na drugi dzień nie było już tak kolorowo. Na obu wejściach miałyśmy ogromne problemy z rozproszeniem. Na pierwszym ćwiczyłyśmy back vaulta i motywację. Na drugim szarpaczki okazały się fajniejsze od dysków, ale udało nam się powalczyć trochę z dłuższymi rzutami. 



Podsumowując - bardzo cieszę się, że zdecydowałam się na udział w seminarium. Marta jest naprawdę świetną osobą i to na pewno nie było nasze ostatnie spotkanie. Atmosfera i uczestnicy byli tak fantastyczni, że na długo zapamiętamy to wydarzenie. Mam ogrom motywacji i wiedzy. Coraz bardziej upewniam się w myśli, że zobaczycie nas we freestyle w przyszłym sezonie. :)

Dziękuję dziewczynom za piękne zdjęcia Mambusi ♥

niedziela, 1 maja 2016

Wielki powrót vol. II

Ostatni post pojawił się cztery miesiące temu... Wstyd mi strasznie. Nie będę się tłumaczyć bo tak naprawdę nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Zainspirowana moją weną zdecydowałam, że chcę tu wrócić. Tak na stałe. Mam nadzieję, że z czasem mi wybaczycie :) Bez zbędnego przedłużania przejdźmy do sedna.

 fot. Anna Małaczek

Wiele się wydarzyło przez ten czas. W wielkim skrócie: przeszłyśmy przez choroby, zmagałyśmy się z problemami dotyczącymi motywacji i aportu, Mamba schudła i... w międzyczasie wpadłyśmy na seminarium z Martą Parcewicz (relacja na dniach!) :)


Post trochę chaotyczny - wiecie jak to jest po takiej długiej przerwie. Potrzebuję trochę czasu, żeby zaskoczyć. Wracamy do Was z nową werwą, nową energią, nowymi pomysłami i nowym dizajnem! 

sobota, 9 stycznia 2016

Doba ma tylko 24 godziny...

Ostatni post pojawił się prawie dwa miesiące temu... Znów nie udało mi się regularnie pisać. Takie to już jest życie licealistki. Wychodzę z domu rano, wracam ok. 14, wychodzę z Mambą na półtorej godziny a potem do wieczora siedzę nad książkami. Czasem się śmieję, że doba to dla mnie za mało :) Pozostaje mi tylko zacisnąć zęby i znaleźć chociaż pół godziny w ciągu dnia, żeby tu coś naskrobać.



W ciągu tych dwóch miesięcy sporo się wydarzyło. Po drodze były Święta, Sylwester, który Mambusia zniosła bardzo spokojnie (sukces!). Trochę frisbee, agility a przede wszystkim obedience. Tak, to właśnie obi króluje ostatnio na naszych treningach. Nie mam żadnych planów co do tego sportu. Robimy to dla funu i... trochę mnie to wciągnęło :)


 Było też trochę zamówień - większych i mniejszych... Na parę rzeczy jeszcze czekam więc za jakiś czas będę mogła pokazać Wam nasze zakupy


 Wybiegnijmy trochę w przyszłość... W kwietniu planuję seminarium frisbee z Martą Parcewicz. Od dłuższego czasu chciałam pójść na semi z nią, a tu proszę, jest okazja! Mam cichą nadzieję, że w wakacje uda nam się wyskoczyć na seminarium z Moniką Rylską. W końcu kto by nie chciał podszkolić się u mistrzyni świata? :)

(zdjęcie z listopada, kiedy jeszcze nie było śniegu)

Zdecydowanie najważniejszą (przynajmniej dla mnie) wiadomością tego posta, jest fakt iż szanowna Pani Mamba jest na diecie! Jest zdecydowanie za gruba i musi trochę zrzucić. Na razie jest ciężko, nie powiem że nie. Muszę pilnować, żeby nie sępiła jedzenia od pozostałych domowników. Mam nadzieję, że uda nam się pozbyć zbędnych kilogramów. Trzymajcie kciuki za Mambkę... i za mnie też, żebym nie zwariowała od tego pilnowania, czy ktoś nie daje jej swojego jedzenia :) 



niedziela, 15 listopada 2015

Nasze "szkoleniowe" perypetie

Dziś post trochę inny niż zazwyczaj. Będzie więcej moich monologów na temat celów, dotychczasowych sukcesów i problemów z jakimi się zmagałyśmy. Czasem mam wrażenie, że nasz proces "szkolenia" to istna sinusoida, ale jak to mówią - ciężka praca popłaca.


Zacznijmy może od tego co nam się udało w agility. Z tego jestem najbardziej zadowolona. Strefy wyglądają coraz lepiej a Mamba zaczyna rozumieć, że aby dobrze ją zrobić, musi wolniej zbiegać z kładki/palisady niż by chciała :) Fajnie wygląda też pokonywanie tuneli, na które Czarnuch niegdyś wskakiwał (na szczęście udało nam się to wyeliminować). Bardzo się cieszę, że nie muszę pracować nad motywacją ani nad budowaniem prędkości - tego Mambie nie brakuje :) Na ten moment musimy poprawić ciasne skręty, które powinny być robione trochę sprawniej. A ja cały czas pracuję nad swoim handlingiem, który nie chwaląc się... wygląda całkiem fajnie.

O frisbee niewiele mogę powiedzieć. Od końca września zrobiłyśmy tylko jeden trening, który wypadł bardzo dobrze. Dlaczego tylko jeden? Tyle się kontuzji naoglądałam w internecie, że zwyczajnie boję się, że Mamba gdzieś się poślizgnie i będzie nieciekawie. Dlatego vaulty i frisbee robimy tylko jak jest w miarę sucho na dworze. 
Praktycznie całe lato spędziłyśmy nad wałkowaniem motywacji. Nie zapeszając udało się nam to. Wreszcie mogę wyciągnąć dysk i bez latania jak idiota, ze smyczą przypiętą do dekla, poszarpać się z psem. Cudowne uczucie Wam powiem :) Jak już mamy przerobioną motywacje no to czas zająć się łapalnością.

Co do sztuczek i sesji klikerowych tu było chyba najgorzej. Ostatnio Mambka bardzo szybko się gasiła albo w ogóle nie chciała pracować. Tak na prawdę cały czas nie wiem, dlaczego tak się stało. Najprawdopodobniej to wina tego, że rozgrzebałam za dużo sztuczek. W końcu wszystkie jej się pomieszały i wyszło jak wyszło. Jestem na siebie strasznie zła, że tak się stało. Człowiek uczy się na błędach. Teraz mam już rozpisany plan treningowy, sztuczki jakich chcemy się nauczyć. Ułożone w kolejności zależnej od stopnia rozgrzebania. :) Skończymy te, które zaczęłyśmy i dopiero potem weźmiemy się za kolejne. Mam nauczkę na przyszłość...




Ostatnio zmieniła się moja opinia o obedience. Odnoszę wrażenie, że wreszcie się przekonałam do tego sportu. Nie robimy ćwiczeń "klasami" tylko wybiórczo. Narazie udało nam się wypracować bardzo ładne zostawanie, samokontrolę i przywołanie formalne. Aktualnie poprawiamy zmiany pozycji, bo nie wyglądają ładnie. Jak już to ogarniemy to zamierzam nauczyć Mambę dostawiania a tym samym chodzenia przy nodze


Podsumowując, przed nami jeszcze dużo roboty, ale my się pracy nie boimy i wierzę, że damy radę. W końcu, jak nie my to kto? :) 

Mam do Was pytanie. Chociaż mam dużo pomysłów na posty i tak chciałabym zapytać Was o zdanie. Czy jest jakiś konkretny temat, który chcielibyście abym poruszyła w najbliższym czasie? Coś Was ciekawi, niepokoi? A może chcecie poznać moje zdanie na jakiś temat? Mamba i ja czekamy na komentarze!